odra.okis.pl
 
> odra na bieżąco >
Wiersze wybrane w grudniu 2011
Anna Świderska
jest takie miejsce między piersiami



jeśli zasiane ziarno obumiera
w ogniu


to wystarczą dwie małe iskry
i zeskrobują mnie jak farbę z ławeczki
w parku


przybieram pozę madonny giorgione
tulę jedynego potomka – ptaka


uwiłam mu gniazdo

  [Czytaj]
POCZTÓWKI LITERACKIE
KAROLA MALISZEWSKIEGO
Robert. Godna podziwu wstrzemięźliwość biorąca się, być może, z troski o zdrowie psychiczne prowadzącego rubrykę. Nie zatopił mnie pan w morzu słów, płyną sobie spokojnie i poważnie niewielkie strumyki, skupiska sensów. Żarty żartami, ale rzeczywiście ma pan słowa w dużym poszanowaniu. Zdaniem pana, wiersz nie jest opowiadaniem rozbitym na linijki. Napisanie wiersza równa się raczej językowemu odkryciu, kojarząc się z niezwykle precyzyjną celnością w ujęciu jedynego w swoim rodzaju olśnienia. I ta celność nie powinna się zbyt łatwo dewaluować, czyli rozgadywać, ma skupiać jak w soczewce myśl, spostrzeżenie, doznanie, porównanie. Bardzo zacny program poetycki. Proszę dalej ćwiczyć się w tej specyficznej medytacji. Ona już przynosi owoce. Ale nie zawsze. Lepiej dochodzi do głosu, gdy jest wsparta konkretem, czymś w rodzaju sensualnego, wyrazistego gestu. Natomiast zanika w retorycznych oparach, w filozoficznej abstrakcji, wtedy zaczyna popadać w banał. O, tak dzieje się w zatrzymać w trwaniu. To jest dla mnie antyprzykład.   [Czytaj]
LEWICA JEST POLSCE POTRZEBNA, SLD NIEKONIECZNIE
z prof. Andrzejem Antoszewskim o konserwatyzmie lewicy, trupie w szafie, politycznym cynizmie, partiach oderwanych, prywatyzacji religii, pierwszych partiach drugiego wyboru i legalizacji marihuany rozmawia Mariusz Urbanek


Spodziewał się pan tak złego wyniku lewicy w ostatnich wyborach?
– Wyniku na poziomie 8 procent pewnie nikt nie zakładał, ale powiedzmy sobie szczerze, że zdobycie przez lewicę 11 czy 12 procent głosów, co niektóre sondaże przepowiadały, też byłoby klęską. W stosunku do przeszłości jest to poparcie śladowe. Równie trudno było przewidzieć tak wysoki wynik Ruchu Palikota, choć od pewnego czasu wiadomo było, że on do parlamentu wejdzie. Na pewno nikt też nie przewidywał, że SLD będzie najsłabszym klubem w sejmie.   [Czytaj]
Na manowcach pełni życia
Tomasz Kozłowski
Czy cocooning i filozofia slow movement to konsumpcyjna ściema?

Przypadek Harolda Cricka Marka Forstera to wyjątkowo zręczny film, który jak w pigułce pokazuje niepokoje związane z życiem we współczesnym, anonimowym, zatomizowanym świecie. Jego wymowa jest uniwersalna znacznie bardziej niż naszego rodzimego Dnia świra (reż. Marek Koterski), dzieła fenomenalnego, które jednak na te same niepokoje nakłada szczególnie polski kontekst.


A jakie to niepokoje? Wiadomo: poszukiwanie szczęścia i tożsamości w świecie, który gna nie wiadomo gdzie, na złamanie karku. Poczucie osamotnienia i bezsensu, dobitnie podkreślone tępawym spojrzeniem z lustra podczas porannej toalety. Świadomość codziennych, niekończących się automatyzmów, życia odmierzonego co do minuty, bałaganu, który pojawia się wraz z przekroczeniem terminów, limitów i raz na zawsze ustalonych zasad. I tak dalej…

  [Czytaj]
Na 90. urodziny Tymoteusza Karpowicza
Jan Stolarczyk
Piętnastego grudnia 2011 roku Tymoteusz Karpowicz skończyłby dziewięćdziesiąt lat. Sądzę, że w prasie literackiej nie znajdziemy znaczącego śladu pamięci o tym fakcie. Kończy się rok Czesława Miłosza i Tadeusza Różewicza. W cieniu rozlicznych uroczystości, zadrzewnie, choć nie w zupełnym zapomnieniu, pozostaje twórca Trudnego lasu. W ostatnim czasie pojawiły się co najmniej trzy świetne książki (plon doktoratów) interpretujące spuściznę Mistrza Tymoteusza: Rozwiązywanie tekstów. Poetyckie polimorfie Tymoteusza Karpowicza Bartosza Małczyńskiego (2010), Antologia niemożliwa. Przypadek „Słojów zadrzewnych” Tymoteusza Karpowicza Magdaleny Kokoszki (2011) i Joanny Roszak Synteza mowy Tymoteusza Karpowicza (2011). W grudniu tego roku nakładem Biura Literackiego ukaże się pierwszy tom Dzieł zebranych, zawierający poezje od Żywych wymiarów (1948) do Trudnego lasu (1964). Po latach niedostępności dla czytelników, dotkliwej zwłaszcza dla młodego pokolenia, dzieło Mistrza objawi się w swej pełni. Tu przypomnijmy, że był on wieloletnim redaktorem „Odry”.   [Czytaj]
Utracona pewność źródeł
Julian Bartosz
Na początku lipca niektóre polskie dzienniki informowały o ukazaniu się najnowszej książki znanego historyka Rolfa-Dietera Muellera Der Feind steht im Osten. Hitlers geheime Plaene fuer einen Krieg gegen die Sowjet-Union im Jahr 1939.
Należący do starszego już pokolenia niemieckich historyków autor, od 1999 roku dyrektor naukowy Wojskowego Instytutu Badawczego Bundeswehry w Poczdamie, kierujący nadto wieloma innymi jeszcze projektami badawczymi związanymi z II wojną światową, polskim czytelnikom jest już znany. W 2010 roku Bellona wydała jego książkę Wspólnicy Hitlera. Formacje sojusznicze na froncie wschodnim.

  [Czytaj]
Dlaczego „nie”?
Dorota Kozicka
Strategie odrzucania Miłosza po roku 1989


1.
O „procesie likwidacyjnym” Miłosza w dyskursie młodoliterackim po ’89 pisano już parokrotnie, co w podejmującym ten temat musi budzić naturalne obawy przed powtarzaniem oczywistości. Sądzę jednak, że warto zająć się tą kwestią raz jeszcze, chociażby z uwagi na Rok Miłosza, podczas którego nastąpiły wydarzenia stawiające całą sprawę w jeszcze innym świetle. Bardzo ciekawym pretekstem do rozważań na temat relacji między młodymi pokoleniami poetów i krytyków a Miłoszem wydaje się chociażby wydana przez „Ha!art” antologia Rodzinna Europa. Pięć minut później, której głównym założeniem jest sprawdzenie, na ile jeszcze obecna i silna jest interpretacja świata narzucona przez Miłosza . Jeśliby bowiem potraktować te wydarzenia jako zwieńczenie dwudziestoletnich „problemów z Miłoszem”, to widać wyraźnie, że problemy te ciągle – mimo licznych deklaracji o braku zainteresowania twórczością autora Zniewolonego umysłu – są „jakoś” aktualne...   [Czytaj]
BENAME
Maciej Niemiec
Obudził okolicę kogut, arogant
Czy zbawca? Nie spałem od czwartej,
Znów zabrakło snów. Nie chciałem szukać
Zaginionych. Niechby, Bename, była
Między nami radość, jak daleki wyjazd,
Z hipotezą cudu w naszej kongregacji wiary,
Ale niepewny celu ani trasy. Wracali,


Trzaskając butami, strącając śnieg
Na ganku, pokrzykując. – Ale wyjazd,
Nie te repetycje chętnych kół, nachalnie
Kołyszących do snu, zapomnienia
O wyjechaniu i o powrocie, tępy
Hałas, stukanie do otwartych drzwi
Oczu – że zamknąć, że zapomnieli, że

  [Czytaj]
OBOK: POLSKA-NIEMCY
Mateusz Hartwich




Wystawa Obok. Polska-Niemcy 1000 lat historii w sztuce jest jednym z ważniejszych wydarzeń kulturalnych towarzyszących polskiej prezydencji w Radzie Europejskiej. Gdzie, jeśli nie w stolicy największego i najbliższego Polsce pod wieloma względami kraju UE, zamanifestować rolę Polski w dziejach Europy i jej historyczne więzi z Zachodem? Otwartej przez prezydentów obu krajów wystawie, pokazywanej w jednym z centralnych muzeów Berlina, Martin-Gropius-Bau, towarzyszy zatem od samego początku posmak politycznie sterowanej „roboty na zlecenie”. Czy powstająca w takich okolicznościach ekspozycja nie będzie automatycznie propagowała „kiczu pojednania”, uwypuklając dobre aspekty w dziejach polsko-niemieckiego sąsiedztwa? Czy narracja nie będzie zanadto skierowana na doprowadzenie do happy endu na początku lat dziewięćdziesiątych? Odpowiedź brzmi: tak i nie. Pedagogiczny, żeby nie powiedzieć: polityczny, wymiar wystawy jest obecny, ale nie dominuje, a eksponaty, mistrzowsko zestawione przez Andę Rottenberg, bronią się same.   [Czytaj]
Sztuka na turystycznym szlaku
Krystyna Kuczyńska
Rozpoczyna się pora, w której poranne mgły długo zalegają nad Serenissimą. Listopad. UFO niedługo zacznie zbierać się do odlotu. UFO to odbywające się co dwa lata w Wenecji Biennale; tak nazwała je tegoroczna kuratorka Bice Curiger. Sztuka nowoczesna – ciało obce w mieście sprawiającym niekiedy wrażenie skansenu czy scenografii do filmu. Pod koniec tego miesiąca rozpocznie się mozolne wywożenie przytransportowanych tu pół roku temu eksponatów.

  [Czytaj]
HRABIA MONTE CHRISTO – ZBRODNIA I KARA
Pietro Citati
Odwieczny urok powieści Dumasa

Pod koniec roku 1843, kiedy zaczął pisać Trzech muszkieterów, Alexandre Dumas zajął jeden z pokoi w swoim paryskim mieszkaniu. Nikt nie miał do niego dostępu i nie mógł mu przeszkodzić w pracy. Umeblowanie składało się z drewnianego białego stołu, kanapy, dwóch krzeseł, kilka książek leżało na kominku, stało tam także żelazne łóżko, gdzie mógł się położyć za każdym razem, kiedy nie skończył pisać przed nocą. Przychodził do swojej kryjówki o siódmej rano, z podwiniętymi do łokci rękawami, rozpiętym kołnierzykiem koszuli, i pracował bez przerwy aż do siódmej wieczór. W południe zapominał często o jedzeniu i posiłek pozostawał nietknięty na stole. Wieczorem natomiast jadł obfitą kolację, czasami sam gotował, opowiadając jednocześnie synowi, co zrobiły jego postaci w ciągu dnia i co zrobią nazajutrz.

  [Czytaj]
CAŁY BRONIEWSKI
Mirosław Ratajczak
Moje życie podobne lustru,
w którym zły przegląda się los:
każde prawo i każdy ustrój
w całopalny mnie rzuca stos
(…)
Potępiony w niebie i w piekle,
słyszę tylko, kiedy mnie zwiesz,
i nie rzucam za siebie przekleństw,
tylko rzucam przed siebie wiersz.

Władysław Broniewski, Do poezji

Ukazała się pierwsza pełna biografia poety, którego nazwisko, tego jestem pewien, znało każde dziecko kończące szkołę podstawową przed rokiem 1990. Nazwisko i co najmniej jeden wiersz (lub choć parę zwrotek) na pamięć. Łatwo wchodziły do głowy, wiele też było po temu okazji: od zwykłych zadań domowych ćwiczących pamięć i utrwalających materiał z polskiego, przez rocznicowe akademie ku czci Rewolucji Październikowej czy z okazji wybuchu II wojny światowej, po konkursy recytatorskie. Co ciekawe, wiersze Broniewskiego nie wywoływały na ogół oporu uczniów przy tego rodzaju zadaniach, więcej – recytowano je często dobrowolnie przy całkiem nieoficjalnych okazjach. Bywało, że z ironią, odnoszącą się jednak raczej do „liturgii” powszechnej, która czyniła z nich częsty użytek, ale w gruncie rzeczy z wyraźną sympatią. Młodych ujmowała ich szczera emocjonalność, a także – świadomie lub nie – ich zakorzenienie w tyrtejskiej poezji polskiego romantyzmu. Broniewski, sztandarowy poeta PRL, mógł powszednieć w zbyt częstym użyciu, ale siła jego wierszy znacznie ograniczała inflację wartości.   [Czytaj]
Pismo kreujące świat
Paulina Małochleb
Marian Pilot: Pióropusz. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010, s. 320

Powieść, która zdobyła w tym roku Nagrodę Nike, stoi na pograniczu różnych konwencji i nurtów literackich: jest odnowieniem nurtu chłopskiego, ale też nawiązuje do prozy kreacyjnej, awangardowej, operującej na materii języka.
Pióropusz opowiada o wsi lat pięćdziesiątych, w krzywym zwierciadle przedstawia przemiany, jakie zachodzą w tym świecie po wojnie pod wpływem systemu stalinowskiego. Jednocześnie jednak – choć postacie sołtysa, żołnierzy i urzędników bezpieki-„pogromowców”, nauczyciela wiejskiego, agitatorów odgrywają ważną rolę – to nie panorama historyczna staje się tu najistotniejsza. Świat wiejski przedstawiany jest z perspektywy dorastającego chłopca, pochodzącego z rodziny ubogiej i cieszącej się złą sławą. Młody, bity przez wszystkich, podejrzewany o kradzieże, wyśmiewany, obdarzony jest czółkiem wąskim, niskim – twardym jak czoło młotka, przytłoczonym gęstą szczeciną ledwo odrośniętych rudych włosów: ciemny zakuty łeb. To nie niewinny marzyciel opowiadający o otaczającym go bezlitosnym świecie, ale prymitywny chłopak ze złodziejskiej rodziny, wierzący w prawo siły, pragnący mocnej pozycji, która ocali go przed przemocą ze strony otoczenia. Jego niepiśmienny ojciec zostaje zobligowany przez władzę ludową do powrotu do szkoły, jednak buntuje się przeciwko temu, wyrywa z rąk nauczyciela tablicę i ucieka z nią przez wieś. Zostaje aresztowany i osadzony w więzieniu w Rawiczu jako przedstawiciel reakcji i wróg ludu. Wtedy też kończy się złota wolność jego syna, ponieważ matka przymusza go do pisania próśb do kolejnych dostojników: Nie szczędził sił, we dnie i po nocach szrajbował pisma do wszystkich świętych, do iwana i pogana, Bieruta, Stalina i samego Ojca świętego, i w atramencie utaplał się gorzej niż w gnojówce. Faktycznie, dla chłopca pisanie początkowo jest męką (przez wiele stron Pilot opisuje poetycko „żydy”, czyli kleksy, które ku rozpaczy chłopca pojawiają się na papierze kancelaryjnym), sytuacja zmienia się jednak, gdy wraz z przyjacielem zaczynają spisywać reguły, jakimi powinien rządzić się nowy, lepszy świat, w którym to oni zajmą uprzywilejowane pozycje. Ich wyobraźnia sięga granic komunistycznego raju – stwarzają więc świat na nowo jako kołchoz, w którym obaj stają się kierowcami wspólnotowych ciężarówek, a główny bohater będzie też traktorzystą. Dokonują nowego podziału gruntów, spisują listę swoich wrogów, których planują zamknąć w więzieniu. Reguły świata jak w krzywym zwierciadle odbijają się w projektowanym kołchozie – mały złodziejaszek stwarza społeczeństwo, w którym wszyscy kradną, a własność wspólna, możliwa do rozdrapania, nigdy się nie kończy, kołchoz jest bogaty, a ludzie rabują po równo.   [Czytaj]
Z PARYŻA
Renata Głowacka
Moje życie jest groszkiem zatopionym między milionami innych – tak podsumowała swoją twórczość japońska artystka Yayoi Kusama, wspominając halucynacje doznane w dzieciństwie. Motywy kwiatków z obrusa rozprzestrzeniły się wtedy w jej wyobraźni na ściany, sufit, podłogę, na nią samą. Ślad dziecięcych wizji pozostał; tym razem wokół kropek, groszków i kulek zaczęła się obracać jej światowa kariera.
Między 10 października a 9 stycznia paryskie Centrum Pompidou prezentuje widzom oryginalne prace Kusamy. Codziennie na ich obejrzenie czeka długa kolejka.
Artystka urodziła się w 1929 roku w Japonii. W 1957 ukończyła studia w Kyoto. Już wtedy zorientowała się, że jako kobieta nie będzie mogła zaistnieć w rodzinnym kraju, w którym kultura zawsze była zdominowana przez mężczyzn. Rok później Kusama przenosi się do USA, do Nowego Jorku. Tam maluje swoje pierwsze białe monochromy, zatytułowane Infinity Nets; niektóre z nich osiągają 11 metrów długości. Jednocześnie tworzy instalacje i serie „akumulacji”, zbudowanych ze znalezionych na ulicy obiektów. W latach sześćdziesiątych artystka podporządkowuje swoje działania hasłu Peace and love – organizuje happeningi, performansy. Swoim pracami body art. włącza się w rewolucję seksualną. Nadzy, pomalowani w kolorowe groszki, młodzi ludzie palą amerykańskie flagi – Kusama staje między nimi.   [Czytaj]
Ostatnia Wieczerza według Greenawaya
Małgorzata Pośpiech
Ostatnia Wieczerza oglądana od stuleci przez wiernych i sceptyków, przez ekspertów i estetów ma wiele znaczeń, które stały się częścią naszego kulturalnego dziedzictwa. Ma dziś status kultowy, swoje apokryfy, swoje życie jako dzieło sztuki darzone głębokim szacunkiem i jako obiekt modlitwy, przy czym linia podziału między faktem a fikcją, zamierzonym a niezamierzonym nie jest wyraźna. Na przykład, zdaniem niektórych, linie perspektywiczne obrazu… przepowiadają wieżę Eiffla i Empire State Buliding (Peter Greenaway, Dialog między włoską sztuką a architekturą, z tego eseju zaczerpnęłam także pozostałe cytaty).

  [Czytaj]





o odrze
kronika pocztówki literackie prenumerata lista mailingowa
archiwa 1996-8