publicystyka
eseje
literatura
felietony
rozmowy
nad książkami
sygnały
sztuka
recenzje
> Felietony > ?ADNIE JU? BY?O >
?ADNIE JU? BY?O
Miros?aw Ratajczak
Wystawa Wilhelma Sasnala w zielonogórskim BWA nosi?a tytu?
Malarstwo
. Poza jednym, niewielkim obrazem ca?a reszta by?a czarno-bia?a. Ten jeden, zreszt?, by? kolorowy tylko na obrze?ach; w jego centrum znajdowa? si? bia?y prostok?t. Ka?da z pozosta?ych prac mog?aby by? zg?oszona na Mi?dzynarodowy Konkurs Rysunku we Wroc?awiu i nie sprawi?aby k?opotów regulaminowych. Z malarstwem ??czy?y je przede wszystkim blejtram i p?ótno.
Wra?enie ch?odu, pewnej kostyczno?ci formy i enigmatyczno?ci tre?ci ust?powa?o powoli (acz nie do ko?ca) w miar? ogl?dania kolejnych prac. Wi?kszo?? z nich nie mia?a tytu?ów. Wystaw? otwiera? obraz z wizerunkiem pi?ciu, wype?nionych czerni?, kó? olimpijskich. Dalej znalaz?y si? prace, których dominuj?cym motywem by? rodzaj kraty przypominaj?cej siatk? ogrodzeniow? (albo odwrotnie); w?ród nich jeden dosy? wyrazi?cie oddawa? wn?trze baraku obozowego z pi?trowymi narami. Inny zawiera? tylko „dymki dialogowe: „Poka? na r?ce, „Patrz, „Chod? bli?ej. Jeszcze inny, podpisany
?winiopolak,
kojarzy? si? z ilustracj? do
Folwarku zwierz?cego
Orwella. Na ?cianie frontalnej, w stosunku do wej?cia, umieszczono seri? komiksowo-filmowych obrazków przedstawiaj?cych histori? pocz?cia dziecka; uwie?czon? scenami szcz??liwego macierzy?stwa i portretem ojca z synem (elementy marynistyczne w tle). W ostatnim segmencie znalaz?o si? zagadkowe, du?e p?ótno, które przypomina?o mi star?, edukacyjn? gr? planszow? z M?dr? Sow?; na planszy tej gry by?y dziurki a gracz mia? do dyspozycji druciany przewód, je?li jeden jego koniec wetkn?? w dziurk? z pytaniem a drugi w dziurk? z w?a?ciw? odpowiedzi?, to wtedy zapala?a si? specjalna ?aróweczka. Nie wiem, czy do tej gry odwo?ywa? si? obraz Sasnala, na którym by?o co? w rodzaju wtyczek i by?y przewody, ale nie by?o pyta? ani odpowiedzi. No i nie by?o ?arówki. Ca?o?ci dope?nia? wspomniany ju? barwny obrazek z bia?ym prostok?tem i szkic „nowoczesnego ko?cio?a (w postaci „p?kni?tej piramidy i z czarn? czelu?ci? wej?cia). Próbowa?em to z?o?y? do kupy, ale nie zaryzykowa?bym przed?o?enia tutaj ?adnej z przychodz?cych mi do g?owy interpretacji. Mo?e tylko tak?, najogólniejsz?, ?e Sasnal w do?? karko?omny sposób obroni? jednak tytu? swojej wystawy.
*
Kariera Wilhelma Sasnala jest swojego rodzaju ewenementem. W roku 1996 wspó?tworzy wraz z Marcinem Maciejowskim i Rafa?em Bujnowskim Grup? ?adnie (histori? tej grupy nieco inaczej przedstawiaj? krytycy jej towarzysz?cy a inaczej dawni „towarzysze broni, jak Marek Firek - patrz:
Marek Firek. Dzie?a zebrane, Kraków 2001 r.
). Sasnal jest wtedy jeszcze studentem. W roku 1999 ma wystaw? indywidualn? w Galerii Zderzak, zaraz potem w Zamku Ujazdowskim i zdobywa Grand Prix Bielskiej Jesieni. Broni dyplomu w krakowskiej ASP. Grupa ?adnie, a Sasnal w szczególno?ci, staj? si? „flagow? formacj? „Rastra, nowego, rosn?cego w si?? internetowego tygodnika artystycznego. Wystawiaj? w znanej Agencji Reklamowej d'Arcy i na jej zlecenie realizuj? w Krakowie kampani? promocyjn? niezwykle popularnej w?ród m?odego pokolenia Radiostacji (maluj? „r?cznie seri? bilboardów). Promuje ich „Machina. Sasnalem interesuje si? równie? Fundacja Galerii Foksal, m?oda filia najbardziej renomowanej galerii w Polsce, co otwiera mu drog? do kariery mi?dzynarodowej. Jego prace, jak równie? Maciejowskiego, eksponowane s? na sta?ej wystawie kolekcji sztuki wspó?czesnej w Zamku Ujazdowskim, obok mi?dzynarodowych i krajowych s?aw.
To dwa niezwyk?e lata dla m?odego artysty, który zyskuje rozg?os i renom? najbardziej obiecuj?cego malarza nie tylko m?odej generacji.
W roku 2001 ukazuje si?
?ycie codzienne w Polsce w latach 1999-2001
, komiks w formie ksi??kowej, autorstwa Sasnala. Jest to rodzaj dziennika osobistego artysty, w którym znajdujemy kompletnie inny obraz ?ycia, ni? ten, jaki mogliby?my sobie wyobrazi? w oparciu o przywo?ane powy?ej fakty. ?adnych uniesie?, ?adnego gwiazdorstwa, ?adnego
dolce vita
; Sasnal ko?czy studia, nie wypala zagraniczne stypendium, Anka, ?ona artysty, zachodzi w ci??e. Nie maj? pieni?dzy, nie maj? pracy, wynosz? si? z Krakowa do rodzinnego Tarnowa, bli?ej rodziny, która im pomaga. Wili dostaje wezwanie do wojska, szcz??liwie udaje mu si? uzyska? odroczenie. Ci??a Anki przebiega z komplikacjami. Ko?czy si? jednak szcz??liwie. Potem „dzie? jak co dzie?, kiedy w domu jest niemowl?. „Ulubiony komiks m?odej inteligencji - g?osi reklamowe hase?ko na tylnej ok?adce. „Uwierzysz, ?e twoje ?ycie jest fascynuj?ce.
*
Twórczo?? Grupy ?adnie niektórzy kojarz? z „banalizmem, który wcze?niej zdefiniowano na gruncie literackim i odnoszono do twórczo?ci autorów urodzonych w latach siedemdziesi?tych. Rzeczywi?cie, ?adniowcy si?gali po bana? codzienno?ci nader cz?sto, ich tematy by?y zaczerpni?te spod r?ki, z powszednio?ci, tak?e - a mo?e nawet przede wszystkim - tej ju? przemi?dlonej w gazetach, w telewizji, w reklamie, przechwyconej przez pop kultur?. Nie tylko tematy, tak?e formy obrazowania. Sztuka w?a?ciwie ich nie interesowa?a, przynajmniej jako wzorzec, odniesienie. Wystarcza przecie? rysowa? i malowa?. Jakby wci?? byli w wieku, w którym, je?li ma si? troch? talentu, bez przerwy co? si? „przerysowuje, „przemalowuje, dla siebie i dla przyjació?. I dopiero z tego przemalowywania, narastania obrazków, zaczyna si? rodzi? jaka? w?asna ?cie?ka, jaka? indywidualna perspektywa ogl?dania ?wiata, refleksja. Maciejowski postawi? bardziej na anegdot?, na j?zyk komiksu, w którym komentuje rzeczywisto?? sobie najbli?sz?, ale równie? - i z czasem coraz mocniej - rzeczywisto?? spo?eczn?. Zdarza mu si? ?mieszy?, ale i przestrasza? (co wida? na trwaj?cej jeszcze, gdy pisze te s?owa, wystawie w Zach?cie). Sasnal, który ma niezwyk?e wprost umiej?tno?ci kszta?towania formy malarskiej, przestrzeni i ?wiat?a w obrazie, zd??a ku jakim? o wiele mniej oczywistym, ale bardziej intryguj?cym celom. Potrafi, maluj?c, opisa? pewien szczególny rodzaj wieloznaczno?ci bytów rzeczywistych, w tym samego obrazu. Ta zdolno??, wraz ze wspomnianym wyczuciem formy, daje jego pracom powag? i skupienie. Od bezpretensjonalnego, ale prostego w istocie „jajcarstwa, które Grupa ?adnie uprawia?a we wcze?niejszym okresie, jest tu ju? daleko. Bli?ej natomiast zrobi?o si? do twórczo?ci takich malarzy jak Dwurnik czy Modzelewski.
Na pocz?tku zawiesi?em swój s?d o zielonogórskiej wystawie Sasnala (która w zasadzie by?a to?sam? z prezentowan? wcze?niej przez Fundacj? Galerii Foksal w Warszawie), bo wydaje mi si?, ?e ostatnio w swoich poszukiwaniach Sasnal jakby nieco „przegi??, wchodz?c zbyt mocno w „manier? Luca Tuymansa (nie idzie mi o sprawy stylistyczne, ale o g??boki kamufla? istotnego znaczenia w obrazie, do którego odbiorca dociera z trudem, albo nie dociera w ogóle bez pomocy artysty). Wida? to wyra?nie cho?by w obrazie z „dymkami („Poka? na r?ce). Rozszyfrowa? ten obraz mo?e tylko ten, kto zna na pami??
Dzie? na Harmenzach
Borowskiego, albo przeczyta? to opowiadanie tu? przed wizyt? w galerii. Czy jednak musi si? wiedzie? i rozumie? wszystko w
Malarstwie
? Pewno nie, lubi? mie? jednak solidn? szans?.
o odrze
kronika
pocztówki literackie
prenumerata
lista mailingowa
archiwa 1996-8
© odra.okis.pl code by
konekto.com