odra.okis.pl
 
> kronika > O wojnie, obozach i pisaniu >
O wojnie, obozach i pisaniu
Z Zofi? Romanowiczow? rozmawia? Arkadiusz Morawiec



– Prosz? pana, mój ojciec najpierw na piechot? poszed? szuka? swojej armii, a potem wróci?, gdy? okaza?o si?, ?e na wschodzie s? ju? Ruscy. Wróci? chyba dopiero w listopadzie i natychmiast zacz?? urz?dza? niby-powstanie przeciwko Niemcom. Kiedy? ojciec wys?a? mnie z bibu??, potem znowu nios?am jak?? bro?. By?a ju? godzina policyjna. My?l? sobie: „No i co teraz b?dzie?”. Poniewa? jednak uczy?am si? niemieckiego w szkole, przesz?am na drug? stron? do ?o?nierza zatrzymuj?cego przechodniów i zapyta?am go: Wie spät ist es?, „Która jest godzina?”, a on odpowiedzia?: „Pani musi pr?dko wraca?…”. W domu czeka? na mnie ojciec… Cz?owiek by? wówczas taki niewinny. Jeszcze nie by?o wcale wiadomo, co z tego wszystkiego wyniknie. W ko?cu razem zostali?my aresztowani.
Zatem ojciec wci?gn?? córk? do konspiracji…
– Razem ze mn? zaprzysi?g? wszystkich moich kolegów. Oczywi?cie: przysi?ga „Tak mi dopomó? Bóg”, i tak dalej. To by?o bardzo fascynuj?ce. Byli?my potworni patrioci.
Trafi?a pani wraz z ojcem do prowizorycznego aresztu gestapo w Skar?ysku-Kamiennej, urz?dzonego w Szkole Powszechnej im. Pi?sudskiego. Tu zas?dzono pani wyrok ?mierci, po czym odes?ano do wi?zienia w Kielcach, a potem w Pi?czowie. Wreszcie, pod koniec kwietnia 1941 roku, przewieziono pani? do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. W jednym z wywiadów powiedzia?a pani: „Aby nauczy? si? tego, co pozna?am w ci?gu czterech lat obozu, musia?abym ?y? chyba sto pi??dziesi?t lat. Tam do?wiadcza?o si? bowiem samej esencji cz?owieczego bytu” . Primo Levi, wi?zie? Auschwitz, mówi, ?e obóz koncentracyjny nie jest modelem rzeczywisto?ci, a najwy?ej metafor?. Prosz? dok?adnej powiedzie?, czym dla pani by? obóz w kategoriach – nazw? je – poznawczo-edukacyjnych?
– Ja si? wszystkiego nauczy?am w obozie, naprawd?…
Mówi pani to samo, co bohater autobiografizuj?cej powie?ci Imre Kertésza Los utracony – dla niego obóz by? szko??; twierdzi, ?e szko?a, ta z ?awkami, ksi??kami i zeszytami, niczego go nie nauczy?a, nie przygotowa?a do ?ycia. Jednak w pani twórczo?ci oraz w pani wspomnieniach ?wiat koncentracyjny nie jest, tak jak cho?by dla Borowskiego, modelem ?wiata.
– Prosz? pana, inne by?y obozy kobiece, a inne m?skie. Przyja?ni?am si? z Piotrem Rawiczem, który by? w O?wi?cimiu . Tam wielu by?o pederastami. Starsi ludzie utrzymywali m?odych i tak dalej. On by? ?ydem i jakim? cudem wydosta? si? z O?wi?cimia. Opowiada? nam straszne przygody. Taki ?l?zak czterdziestoletni, który utrzymywa? m?odego ch?opca, a potem ten ch?opiec… No, takie straszne rzeczy. Tego w obozie ?e?skim… Nie, owszem, by?y wypadki lesbijek, ale jednak kobiety mia?y zawsze instynkty macierzy?skie. By?am jedn? z najm?odszych, wi?c mia?am dzikie szcz??cie.
Pary?, 7 XII 2002 (rozmowa do tej pory niepublikowana).





o odrze
kronika pocztówki literackie prenumerata lista mailingowa
archiwa 1996-8