odra.net.pl
 
> Sygnały>
Yue Minjun: jestem Chińczykiem
Zygmunt Jasłowski



,,Mordo ty moja”, słynne powiedzenie ze świata polskiej polityki, znajduje dziś, niezamierzony zresztą, oddźwięk w roześmianych autoportretach chińskiego artysty Yue Minjuna. Ze zdziwieniem oczy wielu obserwatorów spoglądają na człowieka o dziwnie brzmiącym nazwisku i „roześmianej mordzie”. Tak właśnie – nie obliczu czy twarzy, gdyż jej skala i agresywna wszechobecność jest bezprecedensowa.   [Czytaj]
Zdawało mi się, że Reicha znów słyszę...
Katarzyna Taborska



Bogata twórczość Marcela Reicha-Ranickiego, jednego z najbardziej znanych krytyków niemieckiego obszaru językowego, z pewnością zasługuje na zainteresowanie. Wyrazem tego jest m.in. wydana przez Ossolineum pod koniec 2007 roku książka Norberta Honszy i Stephana Woltinga Marcel Reich-Ranicki. „Moją ojczyzną jest literatura”, pierwsza opublikowana w Polsce obszerna praca poświęcona człowiekowi nazywanemu „papieżem krytyki niemieckiej”. Ma ona dwóch autorów – z dwóch kręgów kulturowych. Honsza i Wolting nie sygnalizują jednak różnic w wizerunkach publicznych Reicha-Ranickiego, które wynikałyby z przyjęcia różnych perspektyw komparatystycznych.   [Czytaj]
Tadeusz Rybowski – tłumacz i poeta
Mieczysław Orski


W wydawnictwie ATUT ukazały się dwie książki wrocławskiego tłumacza, anglisty związanego od wielu lat z Uniwersytetem Wrocławskim – niesłusznie dziś zapominanego. W latach 60. i początku lat 70. zaliczał się on do autorów przyswajających polszczyźnie najbardziej współczesną poezję anglosaską; wiersze wielu bardzo znanych obecnie – między innymi dzięki antologiom Piotra Sommera i „Literaturze na Świecie” – liryków amerykańskich mieliśmy szansę po raz pierwszy po polsku przeczytać dzięki dwóm popularnym we wczesnych latach 70. wyborom tłumaczeń właśnie Tadeusza Rybowskiego: Wśród amerykańskich poetów (1972) i Wśród angielskich poetów (1974). Można żałować, że tłumacz poprzestał na tych wydaniach i nie powtórzył ich w rozszerzonej edycji. Wiele przekładów zamieszczał on także w krajowych i emigracyjnych czasopismach.   [Czytaj]
CDn (95)

Adam Poprawa
Strachy na Lachy: Autor. S.P. Records 2007


Glenn Gould stwierdził kiedyś, że wykonawca powinien albo przekomponować grany przez siebie utwór, albo zmienić zawód. Wybitny pianista (i przecież także ogólniej: humanista) zachwiał w ten sposób definitywną pewnością dzieła na rzecz jego interpretacji... W każdym razie, jeśli tak intensywna odległość oddziela nuty i wykonanie, to co dopiero mówić o reinterpretacjach, o ponownym nagrywaniu piosenek znanych dobrze z wcześniejszych, ,,oryginalnych” wykonań. Nie da rady: albo się ma do powiedzenia i zaśpiewania coś istotnie nowego, albo szkoda czasu i przykro, jak w wypadku zbiorowego zamachu na Grechutę ze dwa lata temu w Opolu.   [Czytaj]
Z Paryża
Ewa Bargiel
Koniec lata oznacza we Francji nie tylko powrót dzieci do szkoły, jest również nieomylnym znakiem nadciągającego „przypływu” literackiego, czyli la rentrée littéraire. Ta wyczekiwana z niecierpliwością przez czytelników i wydawców książkowa „psychodrama” lub „reżyserowana histeria”, jak nazywa to zjawisko Olivier Postel-Vinay w Le magazine littéraire (09.2007), jest fenomenem spotykanym tylko we Francji i w niektórych krajach frankofonii (m. in. romańskiej Szwajcarii i Quebeku).   [Czytaj]
Śmierć wiecznego optymisty
Zbigniew Bochenek


George Tabori był mądrym i pełnym dziecięctwa człowiekiem, wspaniałym czarodziejem. Jego śmierć stworzyła lukę, której nie da się już zapełnić. Tacy ludzie nie odrastają – powiedział po śmierci charyzmatycznego twórcy, reżysera i dramatopisarza, autora powieści i scenariuszy dyrektor Berliner Ensemble Claus Peymann. Tabori zmarł 23 lipca br. w Berlinie. Dla wielu był autorytetem i niekwestionowanym guru niemieckojęzycznego teatru. Elfriede Jelinek podziwiała w jego utworach optymizm i ironiczną lekkość, z jaką potrafił pokazywać największe okropieństwa tego świata. Jak diamenty na papierze, które mimo to pozostają na właściwym miejscu. Przypominał mi Charlie’ego Chaplina bawiącego się globusem, będącym w całkowitej nieważkości.   [Czytaj]
Discors Concordia
Paulina Małochleb
Peter Esterházy: Harmonia caelestis. Tłumaczyła Teresa Worowska. Czytelnik, Warszawa 2007, s. 704.


Harmonia caelestis jest niezwykłym przypadkiem książki, która – odwołując się do tradycji i historii, wybierając z nich klasyczne tematy dziejów ojczyzny, życia w totalitaryzmie, losów rodziny rzuconej w wir przemian ustrojowych – jednocześnie realizuje je w sposób absolutnie nowoczesny, na przekór tradycji i toposom literackim. Ironia, funkcjonująca na wszystkich poziomach tekstu, wydaje się kluczem do odczytania dzieła Esterházego, uchodzącego przecież za jednego z najważniejszych pisarzy postmodernistycznych. Ironia jest tu głosem autora, składającym się z wielu tonów i odcieni – ewidentna w pierwszej części:   [Czytaj]
Z Londynu
Adam Wierciński


21 stycznia 2006 roku zmarła w Londynie najstarsza pisarka polska – Irena z Zabłockich Bączkowska. Przeżyła prawie sto cztery lata. Jeszcze niedawno stuletnia dama jeździła dwukonną bryczką duktami Puszczy Kampinoskiej i odwiedzała stadninę: ...aby nacieszyć oko widokiem, a w moim przypadku już raczej zapachem, rasowych arabów Zawsze uwielbiałam jeździectwo. Pierwszy raz dosiadłam konia w wieku pięciu lat. (Cyt. za: Z Ireną Zabłocką-Bączkowską rozmawia Regina Wasiak-Taylor, „Tydzień Polski” [Londyn], nr 18/2005).   [Czytaj]
LIST OTWARTY DO PANI NELLY ROKITY
Urszula Kozioł
Szanowna Pani,
jeśli o mnie chodzi, zwalniam Panią z zajmowania się – zwłaszcza w chwili, kiedy z racji wyboru nowego rządu ważą się losy kraju – problemami kobiet takich jak ja, które dla dobra nadrzędnych spraw wolą odłożyć na parę tygodni własne problemy nadające się do interwencji. W moich oczach w każdym razie stała się Pani osobą niewiarygodną. Nie budzi zaufania ktoś, kto okazuje się w ważnym niezwykle momencie osobą skrajnie nielojalną, nie tyle nawet wobec własnego męża, ile wobec liczącego się w kraju męża stanu, jakim jest Jan Rokita, godnie reprezentujący tę formację, z którą wielu obywateli wiąże nadzieję na jakąś wreszcie sensowną odmianę, na odbudowę autorytetu państwa i w oczach obywateli, i w oczach sąsiadów, którym kiedyś zaimponowaliśmy i u których długo jeszcze cieszyliśmy się szacunkiem oraz sympatią – co niestety jest niweczone przez różne fobie i nieudolność ekipy obecnie rządzącej.   [Czytaj]
PRZEGLĄD CZASOPISM „GLISSANDO”
Monika Pasiecznik




Po szerokiej prezentacji w podwójnym numerze 10–11 „Glissanda” niezwykle różnorodnej twórczości z krajów Beneluksu, uzupełnionej tematem „muzyka i kino”, nadszedł czas na Polskę. Tym razem uwaga redakcji skupiła się na środowisku wrocławskim, jako że od pewnego czasu właśnie stąd napływają ożywcze prądy.   [Czytaj]
z Paryża
Nowa gwiazda europejskich scen, polski cud, ulubieniec Gérarda Mortiera (dyrektora paryskiej Opery Bastille), jedna z największych gwiazd współczesnej opery i teatru – takimi słowami przedstawiano w ,,Paris Match” (25.04–1.05.2007) Krzysztofa Warlikowskiego po jego inscenizacji operowej Sprawy Makropoulos (L’affaire Macropoulos, 27 kwietnia–18 maja 2007; dyrekcja muzyczna T. Hanus). Reżyser, który, jak przyznał, wciąż poszukuje własnego języka, tym razem odwołał się do monumentalnego stylu hollywoodzkiego.   [Czytaj]
andersARTig
Niemiecko-Polskie Towarzystwo Kulturalne Polonica z siedzibą w Kolonii organizuje corocznie przy współpracy z niemiecką rozgłośnią radiową Deutschlandfunk Festiwal Piosenki Literackiej Kolonia-Wrocław-Paryż (ChansonFestival Köln-Breslau-Paris). Jako goście tegorocznej 18-tej edycji festiwalu wystąpili: Kitty Hoff (Niemcy), Virginie et Dominique (Francja) oraz ze strony polskiej Anna Maria Jopek.   [Czytaj]
Różewicz po niemiecku
Marek Zybura
Politycy wiele mogą zepsuć w stosunkach między narodami, czego nam obecnie dojmująco przychodzi doświadczać w relacjach z naszymi zachodnimi sąsiadami. Pewnie niewiele z tego mogą na krótszą metę naprawić twórcy kultury, ale optymizmem przecież napawa fakt, że gdy tamci pierwsi psują, ci drudzy budują. Tak było i jest w kontekście tych relacji z Tadeuszem Różewiczem. Obok Gombrowicza, Lema czy Mrożka najczęściej to wydawany w krajach niemieckich polski pisarz współczesny, którego tam w dodatku nazywają „naszym nauczycielem Tadeuszem”. Cieszyć musi okoliczność, że w czasie kiedy politycy i, niestety, niektórzy dziennikarze szczują na siebie społeczeństwa po obydwu stronach granicy – owe społeczeństwa pamiętają o tym, że „sąsiedztwo zobowiązuje”, także do znajomości literatury sąsiada. Niemcy, świetnie obeznani z poezją i twórczością dramatyczną „nauczyciela Tadeusza” (choć nie dostrzegają, że dekonstrukcję uprawiał w Kartotece na długo, zanim wymyślił ją Derrida...!), mniej z jego prozą, odświeżają sobie właśnie jej znajomość wysiłkiem wielce szacownego wydawnictwa Hansera z Monachium, które wydało tu omawiany tom opowiadań (kontynuując w ten sposób współpracę sięgającą połowy lat 60.).   [Czytaj]
Terror, tiul i boa z piór
Błażej Baraniak
Artur Tyszkiewicz to reżyser, który najpierw w wieku 23 lat jako spektakl dyplomowy wyreżyserował Makbeta w warszawskim teatrze Lalka, później u Anny Augustynowicz w Szczecinie – m.in. Skąpca Moliera w łódzkim Teatrze Powszechnym (1999).   [Czytaj]
ŚWIĘTO SCHULZA
Andrzej Goworski
W dniach 13-19 listopada odbył się II Międzynarodowy Festiwal Brunona Schulza
w Drohobyczu – przedsięwzięcie zostało pomyślane jako organizowany co dwa lata cykl wydarzeń artystycznych, promocyjnych i naukowych poświęconych twórczości i biografii autora Sanatorium pod klepsydrą. Założeniem tegorocznej edycji festiwalu, zorganizowanego pod hasłem Bruno Schulz a Kultura Pogranicza, było wypracowanie intelektualnej i artystycznej definicji przestrzeni, w której tworzył i mieszkał pisarz. Głównymi organizatorami wydarzenia byli: Polonistyczne Centrum Naukowo-Informacyjne im. Igora Menioka i Państwowy Uniwersytet Pedagogiczny im. Iwana Franki w Drohobyczu - współorganizatorami: Instytut Książki w Krakowie, Instytut Adama Mickiewicza w Warszawie, Instytut Polski w Kijowie i Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.   [Czytaj]
ŚNIEG SPADŁ I ZNIKNĄŁ
Jacek Łukasiewicz
Śnieg spadł i zniknął całkiem – nagle jedno i drugie. Podobno duża część nie opublikowanych dotąd w całości dzienników Marii Dąbrowskiej poświęcona jest pogodzie, regularnie codziennie przez nią odnotowywanej. Pogoda – apolityczna, zmienna, kapryśna – przemija, ale cykliczność pór roku, pozwala się upewnić w ciągłości życia. Ono jest ciągłe i zmienne. O zmienności informują nekrologi. Styczniowe.   [Czytaj]
Z NOWEGO JORKU
Małgorzata Pośpiech
Południowy Bronx, jedna z pięciu dzielnic Nowego Jorku, największy i najgorszy obszar nędzy na terytorium Stanów Zjednoczonych. Już lata siedemdziesiąte poprzedniego stulecia w historii Nowego Jorku zostawiły obrazy dymów i pożarów unoszących się nad wypalonymi ruinami. To dalej getto o złej sławie, wypełnione przemocą, walkami gangów, narkotykami i alkoholem, którego mieszkańcy nie mają przed sobą żadnej przyszłości. Zresztą to nie tylko Bronx. Są też takie części Brooklynu: opuszczone ulice, rozwalające się domy, stałe patrole policji. W dziennikach telewizyjnych codziennie wiadomości o kolejnych strzelaninach, w których giną przypadkowi przechodnie. Wiele ofiar to dzieci.   [Czytaj]
CDn (85)
Adam Poprawa
Dubliński kwartet wydawał dotąd składanki dekadowe, zawierające to, co (zdaniem grupy) najlepsze z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Część nakładów miała jeszcze drugą płytę z B-Sides, czyli mniej znanymi nagraniami z singli. Tak więc The Best Of 1980-1990 uzupełnione zostało dodatkowym zbiorem piosenek, także wartym uwagi: wśród nich znalazły się m.in. nowa wersja Everlasting Love i przepiękna piosenka Hallelujah Here She Comes, szkoda, że i dziś raczej zapomniana i porzucona przez U2. Gorzej się udało ze Stronami B do składanki z następnej dekady, gdyż przeważały tam taneczne remiksy, nie wiadomo, po co robione i wydawane, zwłaszcza na takich płytach. Obu kompilacjom odpowiadają edycje zestawów wideoklipów (przy czym ten z lat osiemdziesiątych istnieje dotąd wyłącznie na VHS).   [Czytaj]





o odrze
kronika pocztówki literackie prenumerata lista mailingowa
archiwa 2001-2
archiwa 1996-8