| > Recenzje> |
 |
|
W nawiązaniu do publikowanych w „Odrze” przeze mnie tekstów o recepcji twórczości Stanisława Lema w Rosji i przedtem w ZSRR przygotowałem wybór najciekawszych artykułów pisarza, opublikowane – uwaga, tylko – w języku rosyjskim. Dla orientacji czytelników obok adresów bibliograficznych podaję ich fragmenty w moim tłumaczeniu.
1. «Jak osiągnąć syntezę» (czasopismo «Woprosy litieratury», 1975, №12, s.167–169 – 5800 znaków). Numer czasopisma w całości poświęcony literaturze polskiej, zawierał między innymi odpowiedzi zaproszonych z Polski pisarzy na wysłana im ankietę: Współdziałanie literatury z innymi rodzajami sztuki.
[Czytaj]
|
 |
|
Jacek Łukasiewicz: Jeden dzień w socrealizmie i inne szkice. Wyższa Szkoła Zarządzania Marketingowego i Języków Obcych, Katowice 2006, s. 232.
Najnowsza książka Jacka Łukasiewicza poświęcona jest tyleż realizmowi socjalistycznemu, co literaturze wykraczającej poza jego obszar. Jej przedmiot zainteresowania stanowi tyleż mający totalne aspiracje komunistyczny mit, co sfera nie w pełni (lub w ogóle) przezeń zawłaszczona: sfera prywatności i artystycznej wolności. Już to świadczy o problemowym bogactwie Jednego dnia w socrealizmie i oryginalnym podejściu wrocławskiego badacza do tematu.
[Czytaj]
|
|
Jerzy Pomianowski: Wybór wrażeń. Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2006, s. 318.
Ze świecą szukać autora, który by tak jak Jerzy Pomianowski łączył w swoim pisarstwie talent literacki z temperamentem publicysty, erudycję z elegancją stylu, precyzję myśli z błyskotliwością języka, nieraz przyprawionego ironią.
[Czytaj]
|
|
Agnieszka Dytman-Stasieńko: Święto zawłaszczonych znaczeń. 1 Maja w PRL. Ideologia, rytuał, język. Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej Edukacji TWP we Wrocławiu, Wrocław 2006, s. 261.
Mijają lata i przybywa ludzi, dla których okres 1945–1989, czyli czas PRL-u, to nieprzeżyta, odeszła w przeszłość historia. Osobom tym trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie ustroju totalitarnego i takich jego organów, jak chociażby cenzura, czy pomysłów konstytucyjnych typu stan wojenny – tak jak nie do ogarnięci
[Czytaj]
|
 |
|
ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Księża wobec bezpieki. Wydawnictwo Znak, Kraków 2007, s. 588.
Roman Graczyk: Tropem SB. Jak czytać teczki. Wydawnictwo Znak, Kraków 2007, s. 309.
Lekturę książki ks. Isakowicza-Zaleskiego zaczynałam z obawą. O to, że zanurzę się w otchłani zła, że spotkam oskarżenia ponad argumenty znalezione w archiwach i sądy kategoryczne ponad miłosierdzie, jakiego staram się uczyć, przeżywając dramatyczne zdarzenia związane z odsłanianiem przeszłości. Obawy pierzchły po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron (nie licząc wstępu, w którym autor deklaruje maksymalny obiektywizm i wyrzeka się roli sędziego). Treść książki dokładnie odpowiada tytułowi. Jest zapisem postaw księży wobec bezpieki – opisem dużego wachlarza owych postaw – i precyzyjną analizą ich ewolucji. To drugie wydaje mi się szczególnie cenne, dlatego że pozwala czytelnikowi wniknąć w motywy konkretnych zachowań i postępków, a także dlatego że pokazuje pokusy, jakie występują i dzisiaj, choć mają inne źródła, oraz słabości ułatwiające przystęp pokusom, które są wiecznotrwałymi przywarami człowieka.
[Czytaj]
|
 |
|
|
Po podręczniki sięga się na ogół z potrzeby edukacyjnej, uzupełnienia lub uporządkowania swojej wiedzy, czasem jej potwierdzenia, natomiast gdy zaczyna się czytać książkę Burzyńskiej i Markowskiego, obojętnie, czy od początku, czy wybierając poszczególne rozdziały, dość szybko ów specyficzny przymus edukacyjny ustępuje miejsca przyjemności zagłębiania się w lekturę i czysto poznawczym (bezinteresownym) apetytom. Lekturze towarzyszą nawet emocje, co nie jest zjawiskiem częstym w przypadku podręczników, zwłaszcza tych poświęconych niełatwym przecież problemom rozwiązywanym z pomocą fenomenologii, hermeneutyki, dekonstrukcjonizmu, poststrukturalizmu etc.
[Czytaj]
|
 |
|
|
Tytułowe opowiadanie ... i poniosły konie przedstawia wydarzenia, rozgrywające się w przeszłości (okres międzywojenny, II wojna światowa i pierwsze lata powojenne). To ciąg niezwykle sugestywnych wizualnie scen (prawdziwym majstersztykiem jest opis nocnych przygotowań do polowania), wybłyskujących z coraz rozleglejszego, ciemnego morza zapomnienia. Przeplatają się one z hipotetycznymi relacjami, którymi narrator próbuje uzupełnić nie tylko nieznane mu kulisy zdarzeń, ale też połacie czasu, których już nie pamięta.
[Czytaj]
|
 |
|
Na ekrany niemieckich kin weszła wyczekiwana z niecierpliwością ekranizacja słynnej powieści Patricka Süskinda Pachnidło – Historia pewnego mordercy (1985, wyd. pol. 1990). Światowy bestseller Süskinda, przetłumaczony na 45 języków, uchodził za prozę nieprzekładalną na język filmowy. Zresztą, sam pisarz – nie wierząc najwyraźniej w powodzenie takowego projektu – przez lata konsekwentnie odmawiał zgody na ekranizację powieści. W 2001 roku producent Bernd Eichinger, po prawie dwudziestu latach starań, zabiegów i perswazji, zdołał wreszcie przekonać stroniącego od ludzi, życia publicznego i mediów autora do realizacji filmu. Udało mu się również skompletować ekipę znanych i cenionych artystów. Reżyserii, czy raczej próby „uchwycenia nieuchwytnego”, podjął się głośny niemiecki reżyser Tom Tykwer (Biegnij, Lola, biegnij), wśród wykonawców zaś znaleźli się Dustin Hoffman, Ben Whishaw, Alan Rickman i Corinna Harfouch.
[Czytaj]
|
 |
|
Gdyby Mozart żył w naszych czasach, być może pisałby muzykę do telenowel – zdaje się mówić nowa inscenizacja Così fan tutte Wolfganga Amadeusza Mozarta w Operze Wrocławskiej. Bo czymże innym jest spektakl w reżyserii Michała Floriana Znanieckiego, jeśli nie przeniesioną na deski opery i opisaną piękną muzyką XVIII-wieczną farsą á la Złotopolscy? Tak jak w popularnym serialu chodzi o to, by ukazać zwykłe życie normalnych ludzi: Nie ma tu żadnego księcia, żadnej królowej ani księżniczek. Są zwykłe dwie kobiety – które są zawsze niezwykłe, w związku z tym są po prostu kobiety. Mamy dwóch panów – też bez żadnych tytułów, bez żadnych ważnych ról w życiu społecznym: ani nie są bohaterami, ani nie są z ludu, czy służącymi, którzy są buffo. (Znaniecki)
[Czytaj]
|
|
|
|